na brak pracy? Na pewno nie. Nawet jeśli nowych domów będzie mniej, te istniejące będą potrzebowały remontu. Pracy więc nie zabraknie, zwłaszcza dla dekarzy, bo jak można żyć z dziurą w dachu? - Gdy zepsuł nam się dach musieliśmy ściągnąć dekarza z Ukrainy. Dobrzy specjaliści z Polski mieli
. 150 tys. pracowników. Rząd w trosce o powodzenie Euro 2012 na początku tego roku wprowadził przepisy pozwalające polskim pracodawcom na ściąganie fachowców z Ukrainy, Białorusi i Rosji. Co na to polskie miasta - organizatorzy Euro 2012? Czy nerwowo obliczają, ilu rąk do pracy zabraknie przy
O kontyngent 15 tys. ukraińskich fachowców poproszą rząd przedsiębiorcy budowlani. Prawdopodobnie w listopadzie przedstawią mu projekt umowy gospodarczej z Ukrainą "Gazeta" dotarła do wstępnego projektu. Wynika z niego, że umowę, która umożliwiłaby ukraińskim firmom budowlanym wejście
konkurencyjnymi fachowcami z Ukrainy czy Rumunii, którzy gotowi są pracować za mniejsze pieniądze. Jednak ta opinia brytyjskiej gazety wydaje się być przesadzona. Komentarze do tekstu w "Sunday Times" Zawsze się znajdzie parę czarnych owiec, ale na większości polskich pracowników można polegać
stawki budowlane są dużo wyższe niż w Warszawie i nie ma bariery językowej. Poza tym na Ukrainie też w tej chwili budownictwo się rozwija. Dlatego nie liczyłbym na duży napływ budowlańców z Ukrainy, ale mimo to trzeba im ułatwić możliwość przyjazdu do nas. Do dużych inwestycji musimy zaangażować
wykwalifikowanych robotników z Ukrainy czy Białorusi. - Sporo ich pracuje w naszym kraju, ale w szarej strefie. Nie są oni zainteresowani wyjściem z niej - uważa Poliński. - W dodatku na Ukrainie nastąpiło ożywienie w budownictwie. Ci, którzy decydują się na wyjazd z kraju, omijają Polskę, bo na zachodzie Europy
mają kłopoty z fachowcami - przyznaje Lidia Król. Koncerny informatyczne proponują pracę studentom już na pierwszych latach studiów. Firmy już szukają pracowników za granicą. - W niektórych przypadkach bardziej opłacało nam się ściągnąć do Polski obcokrajowców. Zatrudniliśmy dotąd na przykład
liczby fachowców na rynku. Część osób wraca z Wielkiej Brytanii, gdzie stosunkowo niski kurs funta i wysokie koszty utrzymania, przestają powoli rekompensować rozłąkę z rodziną. Masa ludzi jednak zostaje i nie ma zamiaru wracać. A do zbudowania są nie tylko drogi. Czekają też stadiony - w Warszawie
sprawdzania menedżerów, na których w centrali nikt nie ma pomysłu. Często są dobrymi fachowcami, ale nie mają pojęcia o zarządzaniu lub komunikacji w środowisku międzynarodowym. A może już wyjdziemy?Czas pracy to kolejny punkt zapalny we współpracy Polaków z zagranicznymi szefami. Polacy postrzegają pracę np
. Mamy bardzo dużo ofert od międzynarodowych koncernów, które chcą z nami współpracować: z Kazachstanu, Pakistanu, Mozambiku, Ukrainy.Firmy tej branży konkurują o pracowników. - A wiertacze mają pensje wyższe od prezesów, taka jest prawidłowość na całym świecie - mówi rzeczniczka.W Rzeszowie mówi się o
. Ponadto jedno takie zezwolenie kosztuje blisko 850 zł. Organizacje budowlane oceniają, że potrzebnych jest natychmiast, lekko licząc, kilkanaście tysięcy fachowców. Tymczasem obecnie zezwolenia na pracę dla gości zza granicy to rzadkość. Z danych resortu wynika, że w pierwszej połowie tego roku polskie
pracuje legalnie. Jeżeli nielegalni mieliby okazję się zalegalizować, zniknie szara strefa. Pracownicy z Ukrainy będą mogli wtedy domagać się swoich praw. Skończy się nieuczciwa konkurencja wśród np. firm budowlanych tylko dlatego, że ktoś na czarno zatrudnia tańszych pracowników - wylicza zalety otwarcia
kłopoty ma Stocznia Gdynia. - Jestem w stanie zatrudnić każdą liczbę spawaczy. Organizujemy też kursy, ale nowy, niedoświadczony spawacz nie zastąpi fachowca z kilkuletnim stażem. To zupełnie inna jakość i wydajność - mówi prezes Jerzy Lewandowski. Jego zdaniem odpływ pracowników to zjawisko
duży napływ budowlańców z Ukrainy. Mimo to trzeba im ułatwiać możliwość przyjazdu do Polski. (Dane: ASM - Centrum Badań i Analiz Rynku; Monitoring Rynku Budowlanego nr 2/2008). Nauka na budowie Tymczasem deweloperzy zachęcają uczniów do pracy w ich firmie po zakończeniu nauki - fundują stypendia
pracowników polska firma mająca siedzibę w małym miasteczku zwalnia połowę załogi. Na miejsce wyrzuconych z pracy Polaków przyjeżdżają pracownicy z Ukrainy. Śpią gdzieś w hotelu robotniczym, wieczorami na ulicach słychać język ukraiński. Już widzę te nagłówki gazet, gorące reportaże telewizyjne, poselskie
właśnie robotników ze Wschodu - Polacy są tani i mają opinię świetnych fachowców - tłumaczy Pablo Valdivia Orozco, doktorant z Berlina. Zapewne dlatego zmonopolizowali zbieranie szparagów, polscy budowlańcy są szanowani, a Polki, obok Rosjanek, Afrykanek, Azjatek, pracują jako pomoce domowe i opiekunki
spowodowany "problemami ze zbieraczami z Polski, Rosji, Ukrainy, Białorusi i Azji") nadal można zarabiać na jagodach. W jaki sposób? Szwedzi nie wymagają zezwolenia na pracę od ludzi, którzy za zebrane jagody zarobią do 5000 koron (ok. 1,9 tys. zł). Praca jest ciężka i niewprawni rozczarowują się
Szczerbicki. - Potrzebujemy wdrożeniowców, w tej chwili trzech. Ale z wiedzą o funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Żeby umieli rozmawiać z księgowymi. Fachowców od "informatyki stosowanej". Wszystko dobrze, ale nawet jeśli Agnieszka sprosta wymaganiom Proteussa, to na początek może dostać na rękę 800