Na rynku brakuje wykwalifikowanych murarzy, stolarzy, glazurników i posadzkarzy. Coraz trudniej znaleźć też zakład krawiecki lub dobrego szewca, który od ręki wymieni fleki. Fachowców nie ma, bo szkoły zawodowe nadal cieszą się w Polsce złą sławą i brakuje chętnych do przedłużania tradycji
Nie pomagają alarmy, że brak rąk do pracy i ekipy remontowe trzeba załatwiać z półrocznym wyprzedzeniem: większość szkół zawodowych świeci pustkami. - Moi absolwenci zamiast na budowie pracują w sklepach lub kształcą hydraulików na Ukrainie - mówi dyrektor krakowskiej budowlanki nr 2 Zespół
. - Wynajmuję czwartą ekipę. Poprzednie odeszły z dnia na dzień - wzdycha.Niemal każdy, kto stawia dziś dom, boryka się z takimi problemami. - Moi budowlańcy mieli zakaz picia w pracy. Gdy przyłapałem ich na rauszu, powiedziałem, że za ten dzień nie zapłacę. Odwrócili się na pięcie i poszli. Więcej nie wrócili
zatrudniałem pięć osób, w szczytowym momencie ponad 40. Gdy potrzebowałem nowych, dawałem ogłoszenie w gazecie, albo pytałem pracowników, czy nie mają kogoś na oku. Gdy przyprowadzali kogoś, ta osoba najpierw dwa dni pracowała na zlecenie. Obserwowałem, pytałem, rozmawiałem z resztą ekipy. Jak się sprawdziła
- począwszy od murarza, poprzez tynkarza, malarza, itp.), to jeszcze ci, którzy stanowili prawdziwą ekstraklasę w tym fachu wyjechali za granicę, żeby zarabiać trzy, cztery razy tyle. A więc: ekstraklasa wyjechała, pierwsza i druga liga - zajęci. Nie macie wrażenia, że została nam trzecia, czwarta i następne
budowlani alarmują, że w Polsce - w kraju, w którym jest zarejestrowanych ponad 2,8 mln bezrobotnych - są coraz większe problemy ze znalezieniem fachowców, m.in. murarzy, tynkarzy, zbrojarzy, cieśli. To dlatego, że po wejściu Polski do UE tysiące z nich wyjechało do lepiej płatnej pracy w Irlandii, Anglii
. Takich żniw nie było chyba od połowy lat 90-tych, kiedy ludzie mieli jeszcze więcej pieniędzy niż teraz. - Za mało fachowców mamy do roboty - wyznaje Jacek Gonsowski, budowlaniec z Warszawy. - W stolicy nie ma już skąd brać murarzy, malarzy, tapeciarzy. Przyjeżdżają z prowincji, ale i to za mało. A
okrągło. Zasuwałem w Bydgoszczy, a tutaj miasto stoi na żużlu, oprócz speedway mocne ekipy siatkarek i siatkarzy, oczywiście piłka nożna, jaki, żużel, no i lekka atletyka, bo Bydgoszcz to stolica lekkiej atletyki. Krótko mówiąc, dziennikarz sportowy pracuje non stop, szczególnie w weekendy. A kiedy czas
czasu go zabrać. 5 złotych za porządek na budowie Tomek Albert Stępiński z Łomży, lat 7 Tomek najbardziej lubi, jak reszta ekipy traktuje go poważnie. Jasne, że na razie nie ma szans nosić cegieł ani nawet porządnie zmieszać cementu. Że jeden pustak będzie niósł pół dnia. Mimo to koledzy nadali mu
czas nieokreślony). 500 zł pracownik firmy budowlanej w Trójmieście. Zarabia 2,5-3 tys. zł, kilkaset złotych więcej niż przed rokiem. Ma 27 lat i jest brukarzem, czyli układa chodniki i ulice z kostki. W zeszłym roku jego szef zrobił znaczącą zmianę - przestał płacić na godzinę, z ekipą rozlicza się